Identyfikator – pomoc trenerowi czy może niezbędna zabawka dla rodzica. – Kodeks etyki rodzica… czyli kto komu przeszkadza…

Szanowni Państwo,

od dwóch dni przeżywamy istny horror w biurze zawodów.
Chciałbym poniższym artykułem podzielić się z Państwem naszą sytuacją, abyście doskonale zrozumieli jak nasza praca wygląda z drugiej strony.

W ubiegłym roku po raz pierwszy w historii „Kindera” przygotowaliśmy dla uczestników identyfikatory. TO BYŁ STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ. Identyfikator miał być elementem uhonorowania małych finalistów, pamiątką, kuponem żywnościowym, pomocą przy korzystaniu z dodatkowych dobrodziejstw przygotowanych w Częstochowie. I tak rzeczywiście było. Oczywiście wydanie identyfikatorów uczestnikom nie ograniczyło sytuacji, w których ktoś nieuprawniony przemknął na halę, ale zasadność przygotowania identyfikatorów skwituję ilością podziękowań od trenerów: „Panie Rafale- dziękuję, dziękuję że nikt przy mnie nie stał, że sam mogłem prowadzić drużynę, że rodzice nie stoją mi nad głową” – lista podziękowań przerosła nasze oczekiwania.

Tak, to prawda, jestem ojcem ubiegłorocznego finalisty i miałem przyjemność, czasem mniejszą 🙂 gdy nasi przegrywali i trzeba było trzymać nerwy na wodzy, być nieco bliżej swojego syna. Ale nie wchodziłem trenerowi na boisko, nie pouczałem go po każdej złej akcji, nie brałem za niego czasu. Na mniejszych halach (jak Biegański) obserwowałem zmagania syna z widowni, na większej gdzie pracowałem – Hali Arena Częstochowa- syn Marcel podbiegał po zakończonym meczu, aby zamienić z tatą kilka słów. Nigdy, ale to nigdy, nie stałem przy trenerze Zbyszku Markowskim na boisku podczas spotkania i nie przeszkadzałem w jego pracy. Owszem po meczu, trener zawsze znalazł chwilę czasu, aby pogadać o siatkówce. Jedenaste miejsce w Polsce w czwórkach chłopców to jego zasługa i za to wielokrotnie miałem przyjemność mu podziękować. Aha…. tu pewnie znajdzie się głos rodzica… naszej roli tu nie umniejszam – to my wychowujemy, to my spędzamy godziny za kółkiem aby zawieść ich na mecz i trening, to nasza pasja, miłość do dzieci i do sportu, pozwala realizować im swoje sportowe plany ! To nasze kochane dzieciaki !

W pierwszym zdaniu mojego mini artykułu zawarłem słowo horror. Bo jak inaczej nazwać sytuację w której na skrzynkę mailową wpływają kolejne prośby o identyfikatory. Niektóre województwa pozwalają sobie wysyłać listy zbiorowe, a uzasadnienia wydania identyfikatorów mogłyby spokojnie służyć jako materiał do napisania świetnej książki.
Hmm: Kierowca, opiekun, 2 opiekun, dietetyk, rodzic, drugi trener, masażysta, lekarz, kolega kolegi, kolega kolegi syna, często – trener będący rodzicem…

Postaram się chyba już nie komentować powyższego, tylko pamięcią wrócę do ubiegłego roku – próba pobicia sędziego, bo ktoś, chyba tata, (nie trener- który był spokojny) nagrał na kamerze, że zawodnik z boiska obok biegł w stroną boiska jego drużyny i argumentacja – przecież mój syn mógłby jeszcze „dojść” do tej piłki, ciągła różna interpretacja przepisów przez dorosłych, krzycząca Pani trener na dzieci, na sędziów, na regulamin, wreszcie na siebie samą, wreszcie rodzice z czerwonymi twarzami, którzy obgadują trenerów na korytarzach – „ech ten głupi trener, mógł wpuścić mojego syna, a ten Mareczek przegrał im mecz, to debil przecież” (rodzice Mareczka stoją 10 metrów dalej)…. Ludzie – to się dzieję naprawdę 🙂

Czy wyobrażacie sobie Państwo, że 80 procent naszego czasu zajmuje nam odpowiedź na te maile, a wymiana maili z jednym województwem to już 3 dni korespondencji….

W dniu rejestracji każdy z Państwa nerwowo będzie reagował na wszystko, a my postaramy się w miarę z chłodną głową pomóc Państwu – nocleg, wyżywienie, za mała koszulka, faktura, setki pytań – tak od tego jesteśmy – ale też do tego nie możemy się spokojnie przygotować…

IDENTYFIKATOR – w regulaminie który przedstawimy Państwu podczas rejestracji jasno określimy:

TRENER jest jeden ! – bo Hala jest jedna ! – 96 osób więcej na płycie hali w Zabrzu w tym samym momencie znacznie utrudni nam komunikację i rozegranie zawodów.
TRENER ZAWSZE NOSI SWÓJ IDENTYFIKATOR ZE ZDJĘCIEM NA SZYI
  – po to aby ułatwić swoją pracę, aby wszyscy w fajnej atmosferze mogli do siebie mówić – Hej Adam, Hej Basia, jak ci poszło?
TRENER przed meczem przedkłada identyfikatory swojego zespołu na stoliku sekretarza. A po meczu, zwraca je zawodnikom. W ten sposób mali gracze nie zgubią identyfikatora, są w każdej chwili do zweryfikowania przez nieufnego trenera zespołu przeciwnego, identyfikator również pozwala nam mówić do nich po imieniu, to nie jest jeden z wielu – to Staś – finalista Mistrzostw Polski !
JEŚLI TRENER „użyczy” swojego identyfikatora, aby ktoś niepowołany dotarł na płytę i zostanie to zarejestrowane, UTRACI do końca turnieju możliwość pracy z zespołem jako trener.
TO TRENER odpowiedzialny jest za to, aby przy nim nie stał NIKT więcej. Jeśli tak będzie, sędzia ma prawo usunąć druga osobę na trybuny !

Po co to wszystko… po to żebyśmy uszanowali pracę trenera ! To w TWOJEJ gestii TRENERZE jest aby tak było.

Szanowni Państwo, nie piszcie do biura w sprawie identyfikatorów, tylko w sprawach szczególnych, oczywiście pochylimy się nad Państwa prośbą.
A rodzicom życząc wielu sportowych emocji, wklejam ten zapożyczony z piłkarskiej strony „prawie dekalog: – jak zostać wspaniałym rodzicem sportowca 🙂

Rafał Pośpiech – odpowiedzialny za komunikację na turnieju, rodzic….

Ilustracja zaczerpnięta ze strony mlodziez.kkskoluszki.pl. Dziękuję